Moja przygoda z makijażem permanentnym

Dziś na chwilę odpoczniemy  od aliexpress i skupimy się na brwiach, a dokładnie na ich braku. Może znajdzie się tu ktoś z podobnym problemem. Moje brwi jak włosy naturalnie są bardzo jasne a jak dodacie do tego opalenizne to są wręcz białe. Po powrocie z wakacji siostra nazywała mnie surferem bez brwi, teraz brzmi śmiesznie ale kiedyś zdecydowanie nie było to dla mnie zabawne.
Jest wiele sposobów żeby sobie z tym radzić np henna i różnego rodzaju mazidla do brwi ale to zdecydowanie nie dla mnie. Denerwowal mnie krótki efekt, wiec zachęcona masa reklam i pozytywnych artykułów zdecydowałam się na permanentne brwi. Brzmi może strasznie ale nie zdecydowanie nie jest.
Taki makijaż przeprowadza się etapami, stosując aparat igłowy i pigment pochodzenia naturalnego tak, dobranego, by nie różnił się od naturalnego kolorytu.
Zabieg nie należy do bolesnych. Polecam jednak od razu po zabiegu nie poruszać się komunikacją miejską bo brwi są czarne, co wyglada dość komicznie. 

Po zabiegu trzeba brwi nawilżac i bardzo o nie dbać, mniej więcej po tygodniu strup po woli zaczyna zchodzic. Już pierwszy efekt jest nieziemski, ale po około 3 tygodniach musimy jeszcze raz udać się do kosmetyczki, która dopigmentowuje nasze brwi. Znowu przez tydzień nasze brwi są czarne, ale jak tylko zejdzie strup cieszymy się idealnymi brwiami.
Niestety są też takie przypadki, jak ja, że nasza skóra słabo przyjmuje pigment. Zdarzają mi się na brwiach przeswity ale nie są na tyle widoczne żeby się tym przejmować.
Koszt takiego zabiegu to około 500 zł, ale jest to inwestycja długo falowa. Dzięki nim na długi czas pozegnalam się z bez brwiomym surferem.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Balowo

The Ordinary- AHA 30% + BHA 2% Peeling kwasowy

Troszkę inaczej